-A +A
19.10.2015
Z wizytą u Pani Warmii

Miesiąc październik wpisuje się w naszą polską pobożność różańcem i czcią oddawaną Matce Najświętszej. Każdego dnia gromadzimy się mniej lub bardziej licznie na parafialnych nabożeństwach w naszych świątyniach, przy przydrożnych krzyżach, wioskowych kapliczkach, a nawet świetlicach, oddając Jej należny hołd i uwielbiając wraz z Nią Boga. Po wielokroć powtarzane i przywoływane „Zdrowaś Maryjo…” przeplatane modlitwą Pańską, biegnie do Jej serca i zostaje przyjęte, bo jak podkreśla św. Bernard z Clairvaux, nie słyszano nigdy, by człowiek nie został wysłuchany w swoich prośbach, błaganiach i dziękczynieniach. Obfitość spływających na nas łask i błogosławieństw, zachęcają nas do jeszcze większej gorliwości modlitewnej. Maryja, zaś, podszeptuje nam, uczyńcie wszystko co wam mówi mój Syn, a na pewno będziecie szczęśliwi.

W taką pobożność maryjną wpisuje się też pielgrzymowanie do Jej miejsc królowania i bytowania. W przeróżnych wizerunkach Ją dostrzegamy, w wielu odsłonach Ją podziwiamy i chętnie do Niej zdążamy. Tym razem grupa ponad trzydziestu osób z parafii Chrystusa Dobrego Pasterza udała się na spotkanie z Panią ziemi Warmińskiej, w św. Lipce. Wczesnym rankiem 17 października, zaraz po parafialnej mszy św. z godziny 6.30, wsiedliśmy do autokaru i z modlitwą na ustach, śpiewem w sercu oraz duchem maryjnym udaliśmy się w gościnę do Niej. Po prawie trzech godzinach jazdy ukazało się naszym oczom przepiękne sanktuarium na lekkim wzniesieniu i w otoczeniu leśnym mieniącym się w słońcu wielością jesiennych barw. Żółcie, czerwienie, pomarańcze, brązy czy przyszarzałe zielenie dawały niesamowite doznanie estetyczne, na tle których świątynia stawała się miejscem iście królewskim. Można było się domyślać, że mieszka tu ktoś wyjątkowy. Od razu weszliśmy w gościnne progi przepięknej barokowej świątyni i w pierwsze pędy udaliśmy się przed Jej wizerunek w głównym ołtarzu, aby się Jej pokłonić i rzec, że jesteśmy, czuwamy i pamiętamy.

Potem mieliśmy okazję wysłuchać koncertu przepięknej muzyki organowej. Prezentacje dzieł Franciszka Schuberta, Piotra Czajkowskiego czy polonezy Michała Kleofasa Ogińskiego, Fryderyka Chopina a także Wojciecha Kilara wydobywające się z nowo wyremontowanych organów z ponad 2655 piszczałkami, w tym dwiema wodnymi o dźwiękach słowikowych, dawały niesamowite wrażenie, miód na serce i ukojenie ducha. W atmosferze modlitewnego nastrojenia i pogody ducha przystąpiliśmy do sprawowania mszy św. Dołączyli się do nas, także, pielgrzymi z Wyszkowa i razem przez wstawiennictwo Matki ze św. Lipki oraz patrona dnia św. męczennika Ignacego Antiocheńskiego wznieśliśmy do Boga nasze intencje.

Po zakończeniu mszy św. była chwila na wspólne zdjęcia, pamiątki i posilenie się, by potem udać się na lekcję okrutnej historii z czasów II Wojny Światowej. Dobrze zachowane ruiny nazistowskiej twierdzy w Gierłoży odsłoniły bolesną przeszłość tamtych niezapomnianych czasów, a pomniki gruzów oraz straszących swym wyglądem monumentów betonu i stali przypomniały o autentyczności cierpienia narodu polskiego i wskazały gdzie przebywał i ukrywał się jego oprawca. Opowieści przewodnika o tym miejscu i ludziach, mroziły czasem krew w żyłach i napawały lękiem, co by to było gdyby ta historia dotknęła i nas. Wierność przekazu pobudziła nas i uświadomiła nam, że warto znać historię swego narodu i umieć ją przekazywać kolejnym pokoleniom, i to w sposób nieokrojony czy eufemistyczny, ani na potrzeby własnej ideologii.

Ta wielość wrażeń duchowych, odczuć i emocji estetycznych oraz przeżyć wewnętrznych, złożyły się na dobrze przeżytą pielgrzymkę autokarową i z tym większą radością i ochotą wracaliśmy do domów. Natomiast modlitwa, wspólny śpiew i rozmowy umilały nam czas wracania do siebie i sprawiały, że z nostalgią mówiliśmy sobie, jak szybko to się kończy, stanowczo za szybko.

                                                                                              ks. Jan